O jeden krok

spływ bobrem

Rodzinny spływ kajakowy

Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, czy kajak to dobra zabawa dla (małego) dziecka oraz czy na Dolnym Śląsku zabawa ta może być bezpieczna, to poniżej prezentujemy odpowiedź.

Bóbr dla każdego

spływ bobrem

Spływ Bobrem był naszym drugim doświadczeniem kajakowym odkąd urodził się Kacper. Po średnio udanych podbojach Kaczawy na odcinku między Legnicą i Prochowicami, spróbowaliśmy spływu, o którym słyszeliśmy dużo. Dużo dobrego.

Skorzystaliśmy zatem z pięknej pogody, zorganizowaliśmy sporą ekipę i ruszyliśmy do miejscowości Nielestno. Tak naprawdę wystarczył jeden telefon. Firm organizujących spływy Bobrem jest tu bowiem kilka. Zajmą się dostarczeniem i transportem kajaków a także przewiozą samych uczestników spływu, już po wszystkim, na miejsce startu. Często też towarzyszą większym grupom na rzece. Zorganizują również grilla czy ognisko – uwierzcie, woda “wyciąga” 😉

Nie zawsze oczywiście uda się Wam zorganizować większą grupę. Nie martwcie się jednak, w sezonie, w weekendy na pewno nie będziecie płynąć sami. Organizatorzy formują większe grupki. Ma to oczywiście wpływ na bezpieczeństwo, zawsze też płynie się raźniej 🙂

Co do bezpieczeństwa, oprócz towarzystwa, kluczową rolę odgrywa stan wody. Na ogół latem jest on niski. Mogą zdarzyć się większe przybory wiosną oraz po intensywnych opadach. Zawsze więc warto zaznaczyć swój poziom zaawansowania i wiek dzieci, jeśli takowe z Wami płyną. 

Co do długości spływu, to warianty mamy na ogół trzy:

1) Nielestno – Marczów, ok. 2.5-3 h
2) Nielestno – Dębowy Gaj, ok. 3-4 h
3) Nielestno – Lwówek Śląski, ok. 5-6 h

Z maluchami najrozsądniejsza opcja to ta pierwsza, stąd i my z niej skorzystaliśmy.

spływ bobrem

Kacper był mega dzielny, choć miał w pamięci Kaczawę. Od tej chwili pytany o kajaki, odpowiadał, że wybierze się owszem, ale “jutro”. Strachu nieco było, ale odpłynął wraz z nurtami Bobru.

Bóbr przy niskim stanie idealnie nadaje się dla początkujących. Woda płynie leniwie, rzeka jest bardzo szeroko rozlana. Jest miejsce na naukę i błędy 😉 Podczas całego spływu ledwie kilka razy lądowaliśmy “w krzakach”. Kamizelki jednak obowiązkowe. Zdarzają się bowiem miejsca zdradliwe, powalone drzewa, czy niewidoczne z kajaka kamienie. Można zaliczyć wywrotkę. I nam się przydarzyła. Co prawda ciężko się topić w wodzie po kolana, ale już zmoczyć owszem, da się. Dzieciaki do dziś wspominają “akcję ratunkową” 😉 Ten abordaż Kacperka na sąsiedni kajak, to wyławianie naszego z dna i wylewanie zeń wody…
A do tego doliczyć trzeba przenoskę i niewielki wodospad. Uwierzcie, wysokość takiej “kaskady” postrzega się zupełnie inaczej z perspektywy wody 🙂

Przygotowanie

Co do przygód…
Raczej nie unikniecie zmoczenia. W mniejszym czy większym stopniu, zaliczycie kontakt z wodą. Dlatego podstawą jest dobre przygotowanie.
Warto z sobą zabrać DWA plecaki. W pierwszy, który trafi na kraniec podróży, na ognisko, spakujcie ciuchy na zmianę, buty, skarpety i co tam jeszcze się przydać może a NIE może zmoczyć. Z sobą, na kajak zabierzcie wyłącznie minimum. Coś do picia (może mocno grzać) czy jakąś przekąskę (zwłaszcza dla maluchów). Nie warto zabierać portfeli czy dokumentów, te najbezpieczniejsze będą w samochodzie. Telefon komórkowy czy aparat najbezpieczniej zawiesić na szyi, najlepiej w wodoodpornym etui. Może się zdarzyć przecież zmoczenie kieszeni…
Podstawą będą zaś buty. Tu najlepsze są sandały. Swobodnie można je zalewać a i szybko wysychają. Klapki łatwo można zgubić w mule, wszystkie pozostałe gdy przemoczone będą denerwować lub przyprawią o katar 😉 No i obowiązkowe nakrycie głowy!

Niezależnie od zawartości plecaka, najlepiej na spływ zabrać przyjaciół. Najlepiej najlepszych 😉

spływ bobrem

Wrażeniami się można dzielić na bieżąco a po wszystkim, uwierzcie, jest o czym opowiadać…

spływ bobrem

i – na szczęście – co przekąsić 😉

spływ bobrem

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *